Czy na pewno dla każdego?
Jeżeli dziennik ten w swoje ręce dostanie osoba, która na widok choćby zagiętego rogu dostaje białej gorączki, a zaginanie grzbietu równe jest z łamaniem kręgosłupa, to może mieć spory problem z dosłownym wykonywaniem poleceń i w najgorszym razie dostanie palpitacji serca. W najlepszym razie jednak może podejść do tematu w sposób jak najbardziej twórczy (nie destrukcyjny). Komu zatem „Zniszcz ten dziennik” może przypaść do gustu?
- dzieciom – jako sposób na ich oderwanie od ekranów telewizorów i komputerów oraz rozwijanie wyobraźni
- każdej osobie, która wykazuje jakiekolwiek twórcze zdolności – jako nowe wyzwania i coś nietypowego
- każdemu, kto chciałby wyładować swoje emocje
- młodzieży i dorosłym, którzy po prostu chcą zapewnić sobie twórczą rozrywkę
„Zniszcz ten dziennik” z pewnością stanowi pozycję dość niestandardową. U niektórych wzbudza zachwyt, tłumaczony pobudzaniem kreatywności, rozwijaniem wyobraźni, poznawaniem różnym technik plastycznych, ale też nauką rozładowywania negatywnych emocji. Stanowi swoiste miejsce, pełne inspiracji, w którym dorosły możne znów poczuć się dzieckiem. Rodzice natomiast zachwalają ją dzięki zapewnieniu swoim pociechom wielu godzin niebanalnej rozrywki.
Dziennik jednak posiada również swoich przeciwników, nauczonych bezgranicznym szacunkiem do książek, toteż sianie totalnej destrukcji na jego stronach traktują jak barbarzyństwo. Dla niektórych też pomysł – jakby na to nie patrzeć – pustych stron z jednym czy dwoma zdaniami, a także ich treść, jest infantylny i nie wart swojej ceny. Należy jednak pamiętać, że ta „lektura” nie posiada wartości literackiej, a jej interpretacja jest sprawą zupełnie indywidualną.


